To zdarzenie poruszyło mieszkańców Bełchatowa i trudno przejść obok niego obojętnie. W pojemniku na odpady elektroniczne przy ulicy Paderewskiego znaleziono małego psa. Zwierzę było zaplątane w folię, pozbawione możliwości ruchu, przygniecione elektorśmieciami i w efekcie jakiejkolwiek szansy na samodzielne wydostanie się z pułapki.
Scenariusz brzmi jak opis okrucieństwa z najgorszych doniesień o znęcaniu się nad zwierzętami. Ktoś nie tylko porzucił bezbronne stworzenie, ale zrobił to w sposób skrajnie bezduszny - skazując je na powolne cierpienie w zamkniętym pojemniku na elektroodpady.
- Trudno wyobrazić sobie, jak bardzo okrutnym i bezdusznym człowiekiem trzeba być, aby narazić żywe, bezbronne stworzenie na tak ogromne cierpienie - przekazują miejscy strażnicy z Bełchatowa.
Na szczęście dramat nie zakończył się śmiercią zwierzęcia. Wszystko dzięki czujności jednego z mieszkańców, który zareagował i powiadomił służby. Strażnicy miejscy podjęli natychmiastową interwencję. We współpracy ze schroniskiem dla zwierząt oraz firmą Eko - Region pies został uwolniony z foliowej pułapki i kosza.
Teraz czworonóg przebywa pod opieką pracowników schroniska. Otrzymuje pomoc weterynaryjną i potrzebną troskę. Choć fizycznie udało się go uratować, trudno oszacować, jak głęboki ślad pozostawi w nim to doświadczenie. Straż miejska nie ma wątpliwości - sprawca musi zostać odnaleziony i ponieść konsekwencje.
- Apelujemy do mieszkańców - jeśli ktokolwiek widział coś podejrzanego w okolicy pojemnika przy ul. Paderewskiego lub posiada informacje, które mogą pomóc w ustaleniu sprawcy, prosimy o pilny kontakt. Nie bądźmy obojętni na krzywdę zwierząt - apelują miejscy strażnicy.
Porzucenie zwierzęcia w takich okolicznościach to nie tylko moralne dno, ale również przestępstwo. Ustawa o ochronie zwierząt przewiduje za znęcanie się nad nimi surowe kary, włącznie z pozbawieniem wolności.